akt motoryzacyjny



czym się bawić? Oto jest pytanie.

Akt klasyczny

Bez napinania się, prężenia, inspiracji i oczywiście fotoszopa.



Portreto-akt - tak sobie wymyśliłem.



 tak sobie wymyśliłem. Dobre do przemycania do galeriie gdzie nie uznawają aktów. 50% osób nie dostrzega kobiety :)

W prostocie tkwi siła...




tak mi ktoś napisał pod tym zdjęciem. Spodobało mi sie to


.

Profesjonalizm tej modelki był wielki.



i wspomnienia zostały również wielkie.

Deszczowa piosenka - czyli znów glamourowo.






Niewidoczne detale


Niby nic wielkiego, niby żadne mycyje, ale wiele osób sobie nie zdaje sprawy ile pracy trzeby włożyć by doprowadzić do tego piękna te dwa elementy samochodu. Ile ludzi przy tym pracowało - od produkcji po remonty. Jaka to piękna historia musi być. Fajnie by tak obejrzeć historię chociaż tych dwóch elementów.

Niekończąca się historia





Portret tym razem wiosennie - spontanicznie glamourowo - treningowo



- halo - Michał?
- noooo, co tam?
- jestem w Warszawie - jest szansa sie spotkać?
- noooooo, a z kim mówie ?
- .....................
za 15 minut już się widzielismy. Sesja w rytmie chillout który dobiegał z samochodu.



Dużo przy tej sesji trenowałem, szczególnie użytkowanie blendy. Słońce było zachodzące, ostro swięcące z boku. Mieliśmy tez koło 1 godziny czasu .




Portret



Cisza sza

Jaka to melodia .... sen o Victorii



Nie śpij! Oglądaj!





bodziec


ektar/mamiya




Ciasno wiem, ale będzie lepiej. Tylko muszę dać do wywołania slajd.



Ale i tak podoba mi się. Z tym samochodem spotkałem sie jakieś 7 - 8 lat temu w Łomiankach pod Warszawą. Byłem tam awarajnie  w napotkanym warsztacie. Stał rozbebeszony ale był juz pomalowany. Pomyślałem - ale jeszcze duzo pracy kogoś czeka. Watpiłem że ktoś to skompletuje.
Zdjęcie to zrobiłem Ikontą 1937 roku. Kolejne zrobiłem hasselbladem na slajdzie. Już w krótce opublikuję.


czas iść spać :)

Kolo


To zdjęcie i poniżej jest zrobione z mojej pierwszej sesji w życiu.
Dobrze to wspominam.
I nawet te zdjecia jakos wyszły mimo ze drugi raz w zyciu robiłem zdjecia analogiem.

strach ma wielkie oczy :)

Sezon 1 - wiosna 2009


Od tego zdjęcia rozpoczeła fotonowela o ludziach bezdomnych z Wilanowa.  Jest ona jeszcze nieskończona a obecnie przygotowuje się do czwartego podejścia fotoreportażu.
Może kiedyś uda mi sie sklecić fajna opowieść z tych zdjęć.



Wilanów - dzielnica Warszawy gdzie zabudowę stanowią luksusowe wille i apartamentowce a mimo to również i tu  mieszkają w opuszczonych miejscach bezdomni.
Latem, kiedy wszystkie krzaki są zarośnięte - praktycznie ich nie widac i mało kto wie że za tymi zaroślami dzieje się życie, są hierarchie i jest swoiste prawo i obowiązki.



Osobami decyzyjnymi i jak zauwazyłem najwyżej w hierarchi jest powyższa para.
Oni zajmują najlepsze miejsce i oni decydują kto moze być w ich okolicy.


Ludzie Ci są bardzo życzliwy - przy spotkaniu z nimi kiedy naprzykład trawfiam na porę obiadową - dzielą się ze mna obiadem. Oczywiście gdybym odmówił - przyjeli by to za brak zaufania do nich.


w etykietach "ludzie" są zdjęcia które zrobiłem z nimi  w późniejszym okresie.
Zapraszam

oczyska

Kolejny dla mnie miły akcent to

publikacja zdjęcia mojego autorstwa  w miesięczniku Charaktery.

Publikacja fotografii w Style i Charaktery

       Ostatnio poproszono mnie o fotografię do nowego miesięcznika Style i Charaktery. Artykuł jest fragmentem książki Tomasa Halika pt. Dotknij ran. Duchowość nieobojętna.
     Mimo słabej jakości techniczne wybór padł na tą fotografię która moim zdaniem jest świetną ilustracją do tego artykułu.

Kolor włosów jak oraz inne akcesoria i sytuacje - zupełnie przypadkowe. ;)









Nie taki diabeł straszny jak malują


lato idzie

lato idzie raj się zbliża.....
dla mnie raj.

Nie i koniec !!!!


Pan powiedział że nie pozwoli mi zrobic zdjęcia ze statywu - bo ze statywu nie wolno. Bez statywu wolno. Więc myśląc że zrobi na złość wszedł mi przed obiektyw i wzywał o wsparcie. Wsparcie przyjechało melexem. Ale i to bylo za mało...  Wilanów 2009

Ekologiczny fiat.

           Koło mojej dawnej pracy był bazarek umiejscowiony w hali (hala Bonifacego) i tam zawsze swoim dużym kombi fiatem  dojeżdzał  ze swojej działki zaopatrzeniowiec Pan Józef .
Samochód generalnie gorzej wygladał w środku niż na zewnątrz,  ale marchewka czy też ziemniaczki od tego Pana były w pełni ekologiczne.
Koło siedzeń w  samochodzie można było dopatrzeć w dni wilgotne kłosy młodej trawki która wyrastała z ziemi, - a niej  w samochodzie nie brakowało.



smog