Oczywiście week był bardzo dobry dla mnie.

Dobry bo przy dobrej muzie i w gronie świetnych znajomych. Wracając do domu czułem młodzieńczy zapach potu i piwa. Odmłodniałem.

Zaczeło się w sumie niewinnie, Buldok nadał rytm zabawie.



ale tak naprawdę zaczeło się przy Lao Che



pierwszy raz w życiu odwaliłem pogo z aparatem





a przy Kulcie to już bylo że ja pierdolę...



powiem Wam, a raczej napiszę - zajebiście było

3 comments:

  1. dobre foty
    szczególnie te "że ja pierdolę" haha

    ReplyDelete
  2. ach..Kultu to bym sobie posłuchała....

    ReplyDelete

Wszelkie niecenzuralne komentarze będą usuwane.